“We śnie, na jawie, spotkajmy sie na kawie”
Złośliwość rzeczy martwej. No tak!
Narodziny w 13 dniu miesiąca zobowiązują do życia w ciągłym pechu. Przynajmniej mam usprawiedliwienie.
Moi rówieśnicy unikają wszelkich wpadek, ja nie. Albo pech albo moja własna głupota, jednak wolę mówić że ciąży nade mną fatum.
Wykluczam głupotę bo “Głupi zawsze ma szczęście”, ja mam pecha więc eliminuje się samo przez się.
Naszą telefonią komórkową można nie powiem co zrobić. W każdym razie jest jak papier Velvet -do dupy.
Same kłopoty przez nią, a na moim telefonie po jakimś czasie powinna zapalać się czerwona lampka “stop SMSom” i do tego powinna wysuwać się łapka na myszy żeby przytrzaskiwać mi moje szybkie paluszki piszące 1000 wiadomości na minutę, w tym ferworze nie widzę uciekających daleko pieniędzy.
Ale nie zapala się lampka, ani nie wysuwa się łapka. Pomarańczowy operator komórkowy tylko na mnie żeruje, a miał mnie ostrzegać kiedy przegnę pałkę, kłamstwo kłamstwo i nieprawda.
Złośliwość rzeczy martwych.
Rano- nie chcę wstawać. Kołdra jest najcieplejsza i najmilsza jak nigdy indziej a poduszka najbardziej miękka jak tylko może być.
ładnie wyglądam- aparat fotograficzny odmawia posłuszeństwa, lub go w ogóle nie mogę znaleźć.
Ważna sprawa do załatwienia- telefon pada, wokół nikogo kto może podsunąć pomocniczy aparat lub po prostu ładowarkę i kontakt!
Ochota na jajecznicę- brak jajek w lodówce.
No i tak.
“Strach przed lataniem i głód doświadczeń
wstyd przed mówieniem sobie NIE WIEM.
Ogromna siła wyobrażeń.”
Październik 15, 2008 o 6:17 pm |
Widzisz, tak to już niestety jest. Złośliwość, nie mamy na to wpływu
Zmieniłaś operatora widzę, bo kiedyś byłaś w tym samym co ja, miałem przeca numer do Ciebie.