Tak.
Pędziwiatrowe święta Bożego Narodzenia.
Poczułam “Magię świąt” w tym roku może ze 3 razy w czasie całego ich trwania. Smutne, bo kiedyś czułam ją przez cały czas i jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Cóż.
Jak się było dzieckiem inaczej to wszystko wyglądało bo.. BO SIE NIC NIE ROBILO.. Otóż to.
Dzieci jedyne co musiały robić to utrzymać post (co i tak się nie udawało z racji podjadania w kuchni), trzymać silną wolę żeby nie zaglądać pod choinkę i wypatrywać pierwszej gwiazdki. To są zajęcia dzieci w czasie wigilli.
Nie powiem o obowiązkach dorosłych, bo je każdy zna i pamięta co robił jeszcze 3 dni temu.
Z czasem zauważa się momenty kiedy stajesz się chociaż trochę bardziej dorosłym człowiekiem i uderza Cię to, że w pewnych sprawach wolałbyś zostać dzieckiem.
Cenię sobie ludzi, którzy mimo, że są już grubo po 18, potrafią zachować w sobie duszę dziecka, beztroskę i taką niedbałość o rzeczy, które o dbałość nie zasługują.
Niestety niektórzy z moich przyjaciół, zauważam to z bólem serca już teraz brną w stronę człowieka sukcesu, nie widząc przyjemności i radości wokoło.
Pozdrawiam Was wszystkich w poświątecznym czasie. I życzę Wam na Nowy Rok 2009 odrobiny duszy dziecka.
Grudzień 29, 2008 o 11:41 am |
Sukces oraz przyjemność+radość nie zawsze się wykluczają.
Ale faktem jest to, że im jest się starszym, tym gorzej jest z tymi świętami. Przynajmniej u mnie tak było. W tym roku tendencja rosnąca. Im jest się starszym, tym więcej się rozumie, wie i uczy, dostrzega. Jakoś tak.